„Księga Całości” miała już kilka wydań i uzbierała sporo fanów. Mimo to jakimś cudem wydaje się być nieco zapomniana. Niesłusznie. Na szczęście sytuacja ta może się zmienić – na horyzoncie pojawiła się bowiem wizja wznowienia tego kultowego cyklu.
Z tego tekstu dowiesz się:
- Co warto wiedzieć o Księdze Całości?
- Czy serię można czytać w różnej kolejności?
- Kiedy ukaże się pierwszy tom wznowienia?
- Czy będą różnice względem poprzednich edycji?
Księga Całości – co to za cykl?
Cykl, o którym mowa, przez niektórych fanów nazywany jest też światem Szerni (choć nie jest to nazwa oficjalna i raczej rzadko się pojawia w obiegu). Całość można określić jako low fantasy. Dominuje u raczej surowość i brutalność, a element fantastyczny jest nienachalny. Wszystko jest… ludzkie. A czasem nieludzkie. W każdym razie czyta się bardzo dobrze.
Księga Całości – ile tomów?
W poprzednich wydaniach ukazało się łącznie sześć tomów Księgi Całości, do których dodatkowo można doliczyć również trzy opowiadania. W niektórych edycjach część z nich została podzielona na części ze względu na objętość.
Co jednak najistotniejsze dla czytelników korzystających z wypożyczalni w bibliotekach – Feliks W. Kres pisał kolejne książki z cyklu w taki sposób, że w zasadzie można je czytać w różnej kolejności (choć jest to z różnych względów wskazane). Owszem, pojawiają się w nich elementy, które mniej lub bardziej nawiązują do innych tomów, ale nie są to blockery lektury.
Czy cykl jest zamknięty?
Nie, choć co ciekawe nie wpływa to na odbiór. Ponieważ każdy z tomów Księgi Całości można traktować jako zamkniętą – nomen omen – całość, nie ma tu wrażenia urwania.
W 2020 pojawiły się natomiast plotki i pogłoski na temat tego, że po latach Feliks W. Kres może cykl dokończyć. Prawdopodobnie chodzi tu o tom „Wieczne Cesarstwo”.

Wznowienie Księgi Całości
Zaczęliśmy od informacji, że cykl może doczekać się reedycji, a rozpisaliśmy się o tym, co warto o nim wiedzieć. Przejdźmy do rzeczy. Nowe wydanie zapowiedziała 2 stycznia 2021 Fabryka Słów. Pierwszy tom, „Północna granica”, ma się ukazać jeszcze w tym roku, najprawdopodobniej na wiosnę.
Na plus nowego wydania (oprócz tego, że będzie, bo to sprawa pozytywna sama z siebie) przemawia okładka, która jest dużo ładniejsza, niż w poprzednich wydaniach. Z drugiej strony jest jakby… niedopasowana do treści. Nie, tam nie ma rycerzy w zbrojach płytowych 😉
Na minus – sądząc po grafice, jaka towarzyszyła ogłoszeniu, można się obawiać nieproporcjonalnie dużej objętości książki. Dotychczasowe wydania były jednak znacznie poręczniejsze. Wizualizacja sugeruje też niestety twardą oprawę.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Kres nie jest autorem, który uznawałby swoje dzieła za nieskazitelne i doskonałe. Choć wielu osobom jego styl pisania bardzo się podoba, on sam przy okazji dotychczasowych wznowień książki, niektóre fragmenty poprawiał i modyfikował. Czy i tym razem tak się stanie? Tego nie wiemy. Faktem jest jednak, że przykładowo wcześniejsze edycje „Północnej granicy” miały dwa warianty zakończenia.











