Sunless Sea to gra międzygatunkowa. Niby jest grą strategiczną, ale tak naprawdę zawiera również elementy RPG (czy wręcz roguelike) oraz przygodówki. A wszystko to w lekko gotyckim klimacie i w scenerii typowej dla gatunku steampunk. Typowej? O nie, jednak nie. Jest tu bowiem także pewna domieszka horroru!
Morze Bez Słońca – o czym jest Sunless Sea?
Przygotowana przez studio Failbetter Games bez wątpienia od samego początku kojarzy się z epoką wiktoriańską. Jednocześnie sięga też po wiele elementów steampunkowych. Silniki parowe są tu czymś normalnym, ale – co istotne – na nich oparta została technologia przewyższająca tę, którą znamy z epoki parowej
Co jednak można powiedzieć o samym świecie Sunless Sea? Przede wszystkim, że duża część rozgrywki odbywa się na wodach tytułowego podziemnego morza, do którego nie dociera światło słońca. Morza, po którym pływają piraci i na którym można napotkać różnej maści potwory. Ba, możesz zetknąć się nawet ze świadomą rafą koralową. A całość pozostaje mroczna – bo inaczej być przecież nie może, skoro cały czas, niezależnie od aspektu eksploatacyjnego, gra pozostaje gotyckim horrorem RPG.

Mapa Sunless Sea się zmienia
Ma[a to bardzo istotna zmienna występująca w tej grze. Choć początkowa wiedza o świecie, dotycząca okolic Londynu, przy każdym restarcie gry jest niezmienna, to już z terytorium podziemnego morza sprawa okazuje się bardziej skomplikowana. Jeżeli zaczniemy rozgrywkę od początku, mapa Sunless Sea po prostu zostanie wygenerowana od nowa – dzięki czemu ewentualny powrót do rozgrywki lub testowanie różnych strategii nie sprawi, ze popadniesz w rutynę.
Świat Sunless Sea jest żywy
Dodajmy jeszcze jedną kwestię. W świecie, po którym poruszasz się grając w Sunless Sea, występują różne frakcje i znaleźć można rozmaite kolonie. Cokolwiek zrobisz – musisz się liczyć z tym, że będzie to wpływać na układ sił obecnych w tym świecie. Przykładowo wspomniane kolonie możesz wyzwalać, bądź uzależniać je od Londynu. I zawsze ma to jakieś skutki w grze.
Załoga Twojego statku też żyje…
… a w każdym razie do czasu. Mówiliśmy już tym, że to nie tylko gra strategiczna, ale również gotycki horror? Ale o tym za chwilę.
W Sunless Sea dobierasz sobie załogę. Wiadomo, skoro wypływa się na niezbadane morza – i to w czasach, w których nadal piraci szukają na nich skarbów – to i załoganci ekspedycji badawczej mogą liczyć na łupy. No więc płyną z Tobą. Ale jak się okazuje, mają oni własne charaktery, historie, zachowania. Mogą się między sobą kłócić. Czyli mamy kolejną zmienną w grze. Zmienną, która może znacząco wpłynąć na to, co się stanie i co wpływa na nieliniowość rozgrywki – jedną z najciekawszych cech Sunless Sea.
Swoją drogą postacie wchodzące w skład załogi potrafią intrygować na wiele sposobów – o czym zapewne szybko się przekonasz.

Bitwy bardziej skomplikowane, niż można się spodziewać
Walki okrętów na Morzu Bez Słońca to kolejna ciekawa kwestia, o której warto wspomnieć opisując grę od Failbetter Games. Rozgrywane są w czasie rzeczywistym, ale to samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym. Podobnie zresztą jak i to, że na jej przebieg może wpływać posiadane uzbrojenie oraz wyposażenie statku (o czym warto pamiętać i wraz z postępem rozgrywki je poprawiać). Nawet to, że na bitwy morskie wpływa doświadczenie oraz umiejętności załogi jest czymś, czego możesz się spodziewać.
Ale jest i coś, co może Cię zaskoczyć.
Co takiego?
Otóż w Sunless Sea system bitew morskich jako istotną zmienną uwzględnia… oświetlenie pola bitwy. Dokładnie tak. Światło jest czymś, co może znacząco wpływać na przebieg walk. W cieniu i w ciemności można się ukryć przed przeciwnikiem, utrudniając mu ostrzał. Z drugiej strony można także użyć reflektorów w poszukiwaniu przeciwnika, ułatwiając sobie ostrzał i… wystawiając się na salwy odwetowe. Po raz kolejny okazuje się więc, że czego nie zrobisz, ma to w tej grze swoje konsekwencje i nawet „zarządzanie światłem” nabiera znaczenia.
Zarządzanie zasobami
Wracając jeszcze do tematu załogi, w Sunless Sea zdecydowanie należy rozsądnie traktować zasoby. Chociażby po to, aby załoga nie zaczęła głodować i nie wpływało to na jej zachowania.
A skoro o tym mowa – w świecie gry zagrożeń jest sporo i musisz liczyć się z tym, ze Twoja załoga może często stykać się z ryzykiem śmierci. W końcu, jak już pisaliśmy, pomimo elementów strategicznych oraz eksploatacyjnych, Sunless Sea to także horror.
Nieliniowość Sunless Sea
To jeszcze jedna istotna sprawa. Są tacy ludzie, którzy uwielbiają, gdy scenariusz gry jest nieliniowy. Sięgając po Sunless Sea powinni być naprawdę zadowoleni. Failbetter Games zadbało bowiem o to, aby rozgrywka była niepowtarzalna, lecz również o mnogość linii dialogowych. Jak deklarują twórcy, na te ostatnie składa się 350 tysięcy słów. Sporo. Ale ich liczba to nie wszystko.
Okazuje się bowiem, że niektórzy recenzenci i komentatorzy uważają, że tytuł ten należałoby traktować porównywalnie z „Planescape: Torment” lub „X-Com” (poziomem wrażeń, nie samym rodzajem gry). Trochę to zaskakuje, ale tez zachęca do przetestowania i samodzielnego się przekonania.

Sunless Sea za darmo w Epic Games
W chwili, gdy pisana jest ta recenzja, Epic Games ogłosił promocję, w ramach której można uzyskać Sunless Sea gratis. Okazja trwa do 4 marca 2021, godziny 17.00.
Failbetter Games ma więcej propozycji dla graczy
Wspomnijmy jeszcze o tym, że samo studio, które za grę odpowiada, stworzyło do niej kilka dodatków (których jednak w wyżej wymienionej okazji nie ma, można je nabyć oddzielnie). Mowa tu o „Sunless Sea: Zubmariner” oraz o rozgrywającej się w kosmosie kontynuacji w postaci „Sunless Skies”.
Niezależnie od powyższych, studio wypuściło również przygodówki rozgrywające się w zupełnie innych realiach – „Fallen London” oraz „Mask of the Rose”.











