Parę słów o systemie magii w książce Elantris Sandersona, czyli czym są aony i czy tylko na nich opiera się magia na Sel…
Magia na Sel
Zacznijmy od początku. Ten artykuł to niejako uzupełnienie (bardzo krótkie, ale jednak) wcześniejszego artykułu, recenzji książki Elantris Brandona Sandersona. Książki, od której wiele osób zaczyna przygodę z twórczością tego autora (choć osobiście sugerowałbym jednak startować od innych tytułów, choć po ten też można sięgnąć).
Co jednak tyczy się samej magii… Sanderson często jest chwalony za tworzenie systemów magicznych, w których nie ogranicza się do prostego stwierdzenia, że ktoś wypowiedział zaklęcie. Widać to w jego powieściach, widać to również w opowiadaniach.
Jednak w przypadku historii opowiedzianej na planecie Sel najwidoczniej dopiero zaczynał się w tym zakresie wyrabiać. Co nie znaczy, że jest źle. Wbrew temu, co można by wnioskować z poprzedniego zdania, trochę autor tu pokombinował, utrudnił bohaterom, sprawił, że czytelnik nie dostaje tylko i wyłącznie efektu końcowego. Jednak sam system magiczny polega tu na… kreśleniu w powietrzu znaków.

Aony – czyli runy Elantris
Znaki, o których mowa, to aony, swego rodzaju odpowiednik runów, tutaj występujących jako świetliste glify. Stanowią one ujście mocy i mogą je nakreślać tylko ci, którzy sami wcześniej zostali mocą naznaczeni, związani z świetlistym miastem Elantris i w efekcie zyskali zdolność do ich „obsługi”.
Każdy aon posiada swoje znaczenie i w zależności od pożądanych efektów, można go kreślić pojedynczo lub w połączeniu z innymi symbolami – analogicznie, jak przy korzystaniu z alfabetu, gdy chce się zapisać słowa lub zdania.
Same aony można zresztą wypisywać zarówno w powietrzu, jak i na przedmiotach materialnych, ale to już zupełnie osobna historia… Ważniejsze jest co innego. Otóż aony jako ujście dla magii drzemiącej w świecie Sel, są mocno związane z samym miastem. W jaki sposób – to już musicie przeczytać w książce, bo wspomnienie o tym tutaj, byłoby ciężkim spoilerem – a tego nie wolno robić.

Magia na Sel ma wiele oblicz
Warto jednak wspomnieć i o tym, że Sanderson lubi pokazywać magię w różnych ujęciach. Tak jest i w przypadku mocy, która przenika Sel. Okazuje się bowiem, że mnisi jednego z kultów obecnych w opisanym w książce świecie, choć potępiają magię jako taką, nauczyli się zyskiwać dostęp do mocy przez rytuały zmieniające ich ciała.
Z kolei jedna z kultur, początkowo ukazywana jako ciekawostkę, element poboczny, niemal dodatek narracyjny, zdaje się być zdolną do otwierania się na przepływ mocy poprzez medytację i ćwiczenia przypominające układy ze sztuk walki.
Czyli inaczej mówiąc, Sanderson wprowadził do opowieści „moc”, jednak jednocześnie założył, że jest z nią jak z wieloma zasobami w życiu – w zależności od podejścia użytkowników, można ją wykorzystywać na różne sposoby, z różnymi efektami i wynikającymi z tego różnymi ograniczeniami.







